Zerwałam się z miejsca i pobiegłam na parter jak tylko szybko mogłam, by dodatkowo nie zabić się na stromych schodach. Dopadłam do drzwi i otworzyłam je z zamachem. Wybiegłam na ubity podjazd przed domem. Spodziewałam się zobaczyć coś lub kogoś atakującego Senekę, ale to co się stało było po prostu nie do przewidzenia. Na zewnątrz panowała ciemność, lecz co chwilę ukazywały się wąskie smugi światła. Panował ogromny szum, w którym można było wyłapać ryki, piski i uderzenia skrzydeł. Bałam się spojrzeć w górę, choć wiedziałam co tam ujrzę. Nagle coś musnęło moje ramię. Wzdrygnęłam się i pisnęłam.
- Uspokój się ! To tylko ja ... - próbował przekrzyknąć ten diabelsko głośny hałas Seneka. - Co to jest, do diaska ?
Odważyłam się spojrzeć ponad siebie. Setki tysięcy potężnych stworzeń przelatywało nad naszymi głowami. Można było czasami rozróżnić pojedyncze podłużne sylwetki z ogromnymi skrzydłami.
- Smoki... - powiedziałam zafascynowana. Widziałam je pierwszy raz tak blisko ludzkich domostw i w tak ogromnym stadzie.
- Yyy... Nie powinnyśmy lepiej wejść do środka ? - spytał z nutką strachu chłopak patrząc w górę. Nagle powietrze przeciął ogłuszający krzyk i jeden ze smoków zaczął pikować w naszą stronę.
- Biegnij ! - krzyknęłam jak tylko głośno mogłam i złapałam brata za koszulę. Biegliśmy w stronę drzwi, gdy kolejny smok wylądował tuż przed nami i zaryczał donośnie szczerząc kły wielkie jak sztylety. Szybko zmieniłam kierunek i popędziłam na skraj lasu. Odwróciłam się by spojrzeć gdzie jest Seneka, lecz jego już nie było. Znikł... Przed domem lądowało coraz więcej potworów. Jedne na dachu, inne na ziemi, a jeszcze inne na drzewach rosnących w ogrodzie. A ja stało w bez ruchu i patrzyłam nieobecnym wzrokiem przed siebie. "To nie możliwe! On nie mógł zginąć!" myślałam, ale to była prawda. Mojego brata już nie ma... Straciłam całą rodzinę... Potężne jaszczury rujnują całe miasteczko... Nie miałam już niczego. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Ostatni raz spojrzałam na już w połowie zniszczony dom i odeszłam w głąb lasu.